Po przeczytaniu Poradnika dla par planujących poczęcie „Być mamą” Małgorzaty Piotrowskiej przypomniała mi się bajka „Potwory i spółka”, a w niej zaskakująca scena z baru. Potwory siedzą sobie zrelaksowane, jako to siedzi się w barze, aż tu nagle pojawia się mała Bu… Na ten widok wszystkie wpadają w panikę i uciekając w popłochu z przerażaniem krzyczą: Uciekajmy! Ludzkie dziecko!

Niezwykle wymowna sytuacja w której urocza ludzka istotka wkrada się w świat dorosłych i potrafi wprowadzić porządne zamieszanie. Powywracać wszystko do góry nogami, zburzyć dotąd obowiązujący porządek, aby z przenikliwie niewinnym spojrzeniem znaleźć się w centrum uwagi i na długo nie ustępować z tego miejsca. Może to być jednocześnie przerażające, szczególnie dla potworów przesiadujących w barze, a zarazem głęboko odmieniające spojrzenie na codzienność, na życie, na to, co najważniejsze, kto tylko odważy się spojrzeć w boskie oczy dziecka.

Mama – autorka poradnika z ogromną uważnością ów świat opisuje. Gdy w nim pojawia się dziecko niezwykle ważne stają się szczegóły, bo to od nich tak wiele zależy. One są wyrazem miłości, która wyraża się przez uważność na aktualną chwilę życia. Wówczas miłość przestaje być teorią, czy romantycznym zaspokajaniem własnych potrzeb, ale realnością, namacalnym doświadczeniem bliskości, dotykiem.

Istotą rewolucji, która dokonuje się wraz z poczęciem i narodzinami nowego życia, jest powrót do tego, co najważniejsze. Najważniejszy jest drugi człowiek, szczególnie ten najmniejszy, absolutnie zdany na dorosłego. Dziecko swoim przyjściem na świat ma prawo wprowadzać zasadnicze zmiany w nasze życie, gdyż ono nie jest dodatkiem do życia, ale celem samym w sobie. Jego niezaradność i potrzeba czujnej opieki nie jest przeszkodą w życiu dorosłego, ale przestrzenią realizacji życia dorosłego. Zajmowanie się najdrobniejszymi rzeczami w opiece nad dzieckiem nie jest marnowaniem czasu, ale najsensowniej wykorzystanym czasem. Absorbujący maluch nie jest również przeszkodą w rozwoju naszej duchowości czy praktyk religijnych, ale okazją do doświadczenia Boga w cudzie życia.

Szczególnie my – mężczyźni potrzebujemy tego rodzaju rewolucji życiowej, aby nasz wewnętrzny potwór, który może przerażać – choć często sam jest przerażony – zmienił się w coś miękkiego, do przytulania i wspierania. Dopiero wówczas, gdy spotka się w nas siła i czułość, zadaniowość i wrażliwość, odkryjemy w sobie zdolność do bycia partnerami Boga, a wraz z tym poczujemy się pewniejsi w relacji do innych i całego świata.

Książka Małgorzaty Piotrowskiej nie jest zwykłym poradnikiem, ale drogą rodzicielstwa bliskości. Z bliskości poczyna się życie. Bliskość najlepiej przyjmuje życie na świat. Bliskość wie jak troszczyć się o rozwój życia. Niech ta lektura stanie się doświadczeniem wzajemnej bliskości każdego rodzica i opiekuna w dawaniu konkretnej, czułej i troskliwej bliskości, tym najmniejszym, aby sami odkryli, że dobrze jest po prostu BYĆ.

Piotr Wardawy OFMCap